M
agnus liber naturae rerum

Dodaj | Zobacz
Promise me, you'll wait for me, I need to know you feel the same way too... (Beverly Craven ,,Promise me") Jeśli nie widzisz odtwarzacza i nie słyszysz muzyki, to zmień przeglądarkę. :)

Pagina

Vestra salus - nostra salus

Praeterita


CREDENDO VIDES

napisane dnia: 2010-01-17
o godzinie: 18:02:50
Zabawne...

           Na początek kilka spraw organizacyjnych. Tak, dawno mnie nie było. Tak, zaktualizowałam już podstronę z archiwum na rok 2010 i wiem, że jest tam błąd, dla którego nie mam już cierpliwości. Tak, wiem, że muzyki nie widać ani nie słychać na Mozilli, ale ponieważ jestem leniwa, nie chce mi się jej wywalać (szczęśliwi ci, którzy korzystają z IE). Nie, jeszcze się nie zabiłam - to tak na wypadek, gdyby ta wiadomość miała kogoś bardzo zasmucić; przykro mi, ja nadal żyję. I nie wybieram się na tamten świat, żeby była jasność. Nie, nie będę już wklejać pod notkami Garfielda, bo jestem nie na czasie z odcinkami i mi się zwyczajnie nie chce.
           Hm, to chyba na razie wszystko. Myślałam o przemalowaniu szablonu, ale ten mi się w gruncie rzeczy podoba. To chyba jedyny, który wytrzymał tak długo.
           No to tak... minęło prawie pół roku. Chyba jedne z najpiękniejszych cztery miesiące w moim życiu. Sporo się zmieniło, ja najbardziej. Przynajmniej nie pałam już taką żądzą mordu jak kiedyś. Nie dostaję ataku tłumionego, bezsilnego szału na myśl o kolejnym dniu w szkole, nie mam poczucia bezcelowości i biernej, bezsensownej wegetacji. Żyję po coś i dla kogoś, tu i teraz. Cóż, to jedno się nie zmieniło: nie wybiegam myślami za daleko w przyszłość. Za to nie skupiam się już na przeszłości. Bo co mi po niej teraz, kiedy wokół tyle się dzieje?
           Nawet w sferze pisarskiej czuję się jak młody bóg. Jak tu nie zechcą mojej twórczości, to spróbuję tam. Jak nie będą chcieli ani tu, ani tam, to skorzystam z oferty bardzo sympatycznego wydawnictwa Black Unicorn i razem wydamy moją książkę - dokładnie taką, jaką sobie wymarzę. A potem spróbuję się trochę zareklamować, żeby się - brzydko to ujmując - sprzedać. Trochę to paoliniowe, ale z drugiej strony niby na jakiej zasadzie ktoś obcy, uważający się za guru achioch, ma wydawać wyrok, czy łaskawie dopuści moją twórczość do druku, czy nie, bo on uważa, że jest taka a taka? Niech ocenią czytelnicy. Jak się nie uda, to będę pracować jeszcze bardziej. Jak się uda - nie spocznę na laurach i będę pracować tak samo, wiecznie się udoskonalając. Bo ideał może być tylko jeden, ale żaden człowiek nie jest w stanie go osiągnąć.
           Tak abstrahując, to zjadłabym M&M'sy. Z kilogram by wystarczył.
           I to by było na tyle. Wena poszła na spacer. Na chwilę obecną więcej do powiedzenia nie mam. Może to nawet lepiej.


Tako rzecze winky
  skomentuj (1)

------|+|------